Prvních 200 řádků.
NETFLIX — SERIAL ORYGINALNY
Poprzednio...
- Potrzeba wam więcej ludzi. - Jutro wyjeżdżam.
Przyrzekam być u twego boku, pułkowniku Fraser.
Podobno widziano Bonneta w Wilmington.
- Bree o tym nie wie, prawda? - Nie.
Kezzie i ja służyliśmy człowiekowi, który mieszka niedaleko.
Weźcie chłopaków i resztę kompanii
i jedźcie dalej do Brownsville.
Razem z Claire pojedziemy z wizytą do tego pana Beardsleya.
- Chciałbym pomówić z pani mężem. - Mąż nie żyje.
Chciałbym odkupić prawo do dwóch waszych służących.
Zachowaj ich. Na nic mi się zdadzą.
Mówiłaś, że nie żyje.
Uderzył mnie, a potem upadł. Nie mogłam go ruszyć.
Ojciec dziecka jest czarny.
Słyszysz?
Nie jest twoja.
Fanny?
Ona nie wróci.
Zostawiła to przy dziecku.
Dokumenty.
Zaśpiewaj mi pieśń
O dziewczęciu, którego już nie ma
Czy tym dziewczęciem
Mogę być ja?
Wesoła dusza
Pożeglowała pewnego dnia
Za morze
Do Skye
Bałwany i bryza
Wyspy i morza
Góry deszczu i słońca
Wszystko, co było dobre
Wszystko, co sprawiedliwe
Wszystko, co moje
Przeminęło
Zaśpiewaj mi pieśń
O dziewczęciu, którego już nie ma
Czy tym dziewczęciem
Mogę być ja?
Wesoła dusza
Pożeglowała pewnego dnia
Za morze
Do Skye
Jest tam kto?
Nie ruszać się.
Jestem kapitan Roger MacKenzie,
dowódca milicji pułkownika Jamesa Frasera z Fraser's Ridge.
Widzieliśmy was na drodze, Morton, ty gnido!
Zapłacicie za swe czyny!
Czego chcecie od Mortona?
Nie wasza sprawa. Wydajcie nam go!
Myślicie, że to regulatorzy?
Nie, chyba że Morton jest skorumpowanym poborcą podatkowym w przebraniu.
Isaiah! Wybacz, musiałam powiedzieć!
Nie mogłam poślubić Elijaha Forda!
Powiedz, że się zlitujesz!
Nie róbcie mu krzywdy!
- Alicio. - Wolę umrzeć, niż żyć bez niego!
Miejże godność!
Krzyczeć na cały świat o swoim wstydzie.
Isaiah!
Boże, co możemy zrobić?
Panie, daj mi odwagę.
- Lepiej zróbmy, co każą. - Co?
- Mamy im wydać Mortona? - Tak.
Potrzebna będzie ta whisky.
Jesteś pewien?
Tak. Załatw całą beczkę.
- Przyda się łyk holenderskiej odwagi. - Tak jest, kapitanie.
Wstrzymać ogień!
Wstrzymać ogień.
- Jak było w mieście? - Dobrze. Pracowicie.
Mamy papier i książki, sukno, len i bawełnę.
- Ciekawam je zobaczyć. - I coś specjalnego dla ciebie.
- Dla mnie? - Pachnie świeżą pomarańczą.
Dziękuję, pani.
Wejdźmy do środka. Przyszykujemy gulasz i kluski.
Co pan sądzi, panie Bug?
Przebyłem tak długą drogę, by znów jeść słodko-słone kluski?
Wiemy, że panu słodyczy nie brak.
- Proszę dać spokój. - Pani Bug?
Skąd Jemmy to ma?
Gdy odbierałaś korespondencję,
pewien człowiek zmierzwił mu włosy i dał mu tę monetę.
Mówił coś?
Tylko: „Cóż za przystojniak”.
I czy wdał się w matkę, czy w ojca.
A potem dał mu monetę? Coś jeszcze mówił?
Był Irlandczykiem, a więc...
Gdy zaczynają mówić, może im to zająć cały dzień.
Jak wyglądał?
Typowy dżentelmen. Uczciwy i silny.
Miał tu bliznę?
Przepraszam, nie pamiętam.
Chyba nie myślisz, że dałabym mu zrobić jakąś krzywdę.
Ależ skąd.
Wiem tylko, że Irlandczycy mają gadane.
Nie chcę, by Jemmy zajmował sobie głowę przesądami o szczęściu.
- Zapomnijmy o tym. - Tak.
Zawołam cię, gdy gulasz będzie gotów.
Pomogę.
Tak wielu wyjechało z Ridge,
może powinniśmy zamieszkać w rezydencji.
Dobra myśl.
Miło mieć towarzystwo.
FAKTORIA
Isaiah.
Ile za beczkę?
Kupimy jedną, a wy ruszycie w drogę.
Może zechcecie wziąć trochę więcej?
- Jesteś handlarzem whisky? - Nie.
Nie, jak już mówiłem,
jesteśmy z zaciągu milicji gubernatora Tryona,
by stawić czoła regulatorom.
Słuszna sprawa, przyznaję.
Może zatem zaproponuję toast.
Za mieszkańców Brownsville i kompanię Frasera.
Przybywamy powiadomić was o obowiązku wystawienia ludzi.
„Obowiązku”?
Lub raczej sposobności.
Czterdzieści dwa szylingi za każdy dzień na głowę.
Jedyny obowiązek, który na mnie spoczywa, dotyczy mej córki.
A ludzie ci gotowi są złamać chłopakowi kark
bez mrugnięcia okiem, gdy tylko im polecę.
Co taki Morton przeskrobał,
czego napitkiem nie sposób naprawić?
Ten łotr kosztował mnie fortunę.
Miałem wydać mą córkę.
Za Elijaha Forda.
Wnosił dziesięć akrów i zacny interes tytoniowy.
Gdy jej to powiedziałem, zaniosła się płaczem.
Odrzuciła te konkury, bo Morton pierwszy się do niej dobrał.
Ford nie poślubi ladacznicy.
Morton nie jest tak zacnym kandydatem, ale może rozważylibyście jego kandydaturę?
Zhańbił moją córkę.
Powiedziałem jej, że spocznie martwy u jej stóp,
jeśli ośmieli się pokazać swe plugawe oblicze
w odległości dziesięciu mil od Brownsville.
I niechaj mi oczy wypłyną, jeśli ta zapluta gadzina
stanie w moich drzwiach.
Możecie zostać na noc.
Ale gdy ruszycie jutro w dalszą drogę...
Morton nie pójdzie z wami.
Piękne maleństwo.
To prawda.
Ten widok, gdy trzymasz dziecko.
Mógłbym na to patrzeć cały dzień.
Mam nadzieję, że nie jesteśmy daleko od Brownsville.
Samo kozie mleko nie wystarczy.
Powinniśmy tam dotrzeć przed zmierzchem.
Bez obaw. Znajdziemy dla niej mamkę.
A co potem?
Zabierzemy noworodka aż do Hillsborough?
Nie wiem, czy to dobry sposób, by wzbudzić bojaźń u regulatorów,
chyba że boją się kilku brudnych pieluch.
Z pewnością można tym spłoszyć każdego mężczyznę.
Niektórzy, jak Robertson i Morrison, a także kilku innych,
zniknęli.
Jak to, „zniknęli”? Niby gdzie?
- Nie szanują tego, co zrobiłeś. - Co zrobiłem?
- Musiałem coś zrobić. - Wiem.
Zgadzam się z tym, lecz nie oni.
- Przepraszam. Próbowałem. - Chryste.
Chyba Roger ich sobie zjednał.
Gdzieżeś bywał cały dzień?
Piękny chłopcze, mój góralu
W siną dal wybrałeś się
Piękny chłopcze, mój góralu
Błękit czapki zdobi cię
Piękny chłopcze, mój góralu
Wojak strojny z ciebie jest
Piękny chłopcze, mój góralu
Kiedy sięgał po swój miecz
Piękny chłopcze, mój góralu
Niczym słowem ciętym siekł
Josiah...
Zabezpieczyłem wasze dokumenty.
Nie ujrzycie już pana Beardsleya.
A co z panią Beardsley?
Wyjechała. Zostawiła nam swoje dziecko.
Nie wiedziałem, że była brzemienna.
Kezzie mówi, że pani była przychylna...
Był tam pewien człowiek, były niewolnik. Pojawił się raz czy dwa za pracą.
Czyli wszyscy...
Jesteśmy wolni?
Tak, chłopcze.
Czy to oznacza, że możemy jechać do Hillsborough z waszą milicją?
Ile masz lat?
Pewnie nie więcej niż 14.
Muszę być starszy.
Mówię ci, masz 14 lat. Jesteś za młody do bitki.
Dobrze, pułkowniku.
Walczyłeś dzielnie o swoją wolność.
Nie dam ci zginąć w boju. Idź do domu.
Poluj. Przynoś pożytek Ridge.
Charlie siądzie na swój tron
Piękny chłopcze, mój góralu
Przecież on należy doń
No comments yet. Be the first to leave one.