প্রথম 200টি লাইন।
Anna. Elsa.
Pora spać.
O nie! Śnieżny chochlik rzucił klątwę na księżniczkę.
Szybko, Elsa! Zrób księcia! Przystojnego!
O nie! Książę też jest uwięziony w lodzie.
Miłość pokona wszelkie przeszkody.
Anna.
Całowanie nie ocali puszczy.
Zagubione wróżki zakrzyknęły.
Jaki dźwięk wydaje żyrafa?
Nieważne. Obudziły królową wróżek,
która zdjęła klątwę i wszystkich ocaliła!
I wszyscy wzięli ślub!
W co się bawicie?
W Zaklętą Puszczę.
Książę i księżniczka...
Nie tak pamiętam Zaklętą Puszczę.
Widziałeś Zaklętą Puszczę?
Co takiego?
Owszem. Dawno temu.
I nic nam o tym nie mówiłeś?
Mogę opowiedzieć wam o tym teraz, jeśli...
-No dobrze. Teraz. -Teraz nam opowiedz.
To dobry pomysł?
Pora, by o tym usłyszały.
Potem ulepimy wielkiego bałwana.
Jeśli potrafią być cicho i słuchać.
Daleko stąd,
na najdalszej północy...
rosła pradawna, zaklęta puszcza.
Jej magia nie polegała na chochlikach czy zagubionych wróżkach.
Chroniły ją potężne duchy żywiołów:
powietrza...
ognia...
wody...
i ziemi.
Zamieszkiwał ją tajemniczy lud Northuldra.
Mieli magiczne moce, jak ja?
Nie, Elso. Nie mieli magicznych mocy.
Korzystali z darów puszczy.
Prowadzili zupełnie odmienne życie,
ale mimo to obiecali nam przyjaźń.
W zamian wasz dziadek, król Runard, wybudował im potężną tamę,
by wzbogacić ich wody.
Był to dar w imię pokoju.
To nie lada dar.
Dostąpiłem zaszczytu uczestniczenia w uroczystości przekazania zapory.
Wyprostuj się, Agnarr.
Nie spodziewałem się, że tak potoczy się ten dzień.
Czuliśmy się bezpieczni.
Byliśmy oczarowani.
W powietrzu czuć było...
magię.
Ale coś poszło nie tak.
Zaatakowali nas.
Schowaj się za mną.
Walka była okrutna.
Wasz dziadek...
Ojcze!
...poległ w bitwie.
Walka rozgniewała żywioły.
Uwaga!
Obróciły swą magię przeciwko nam wszystkim.
Usłyszałem głos...
i ktoś mnie ocalił.
Duchy żywiołów odeszły.
Puszczę spowiła nieprzenikniona mgła.
Stała się całkiem niedostępna.
Tamtej nocy powróciłem do domu jako król Arendelle.
O jeny, tatku, co za historia!
Ktokolwiek cię ocalił... kocham go.
Sam chciałbym wiedzieć, kto to był.
Co się stało z duchami?
Co teraz jest w Puszczy?
Nie wiem.
Mgła nadal ją spowija.
Nikt nie może tam wejść.
Ani stamtąd wyjść.
Zatem jesteśmy bezpieczni.
Tak.
Ale Puszcza może znów się przebudzić.
Musimy być czujni, bo kiedyś może nam zagrozić.
Pora powiedzieć tacie dobranoc.
Mam jeszcze tyle pytań.
Zachowaj je na inny wieczór.
Znasz mnie. Brak mi cierpliwości.
Czemu lud Northuldra nas zaatakował?
Przecież dostali od nas prezent.
Myślisz, że Puszcza znów się przebudzi?
Wie to tylko Atohalan.
Ato-kto?
Kiedy byłam mała,
mama śpiewała mi piosenkę o niezwykłej rzece Atohalan.
Podobno wie wszystko na temat przeszłości.
O tym, skąd pochodzimy.
Zaśpiewaj ją nam. Proszę.
Dobrze.
Przytulcie się.
Bliziutko.
Tam, gdzie w morze wbiega wiatr
Muska ocean
Czeka rzeka
Niosąc brzemię lat
Śpij, kochanie, w świetle gwiazd
W tej rzeki falach wszystko masz
Odpowiedzi
Znajdziesz tu
Ścieżkę życia
Wśród meandrów stu
Lecz ostrożnie nurkuj w toń
Bo wiry tam zdradliwe są
Co noc wód magiczny nurtu dźwięk
Usłyszy ten, kto tego chce
Czy stać cię, by pokonać lęk
Wiedzieć to, co ta rzeka wie?
KRAINA LODU II
Tam, gdzie w morze
Wbiega wiatr
Czeka matka
Niosąc brzemię lat
Chodź, kochanie, drogę znasz
Gdy nie masz nic
To wszystko masz
Wasza Wysokość.
Goście czekają.
Przepraszam.
Już idę.
Słyszysz to?
Co?
Nic takiego.
Jak tam twój kocyk-lodówka, Olaf?
Jestem w siódmym niebie.
Oby już tak pozostało.
Tymczasem zmiany kuszą nas swą urodą.
Słucham?
Wybacz. Popadłem w liryczny nastrój.
Powiedz mi, jako że jesteś starsza, więc wiesz wszystko,
czy nie martwi cię fakt,
że wszystko przemija?
Nie.
Serio?
Chciałbym być już taki stary jak ty
i nie martwić się o ważne sprawy.
Nie w tym rzecz.
Nie martwię się, bo...
no wiesz, mam ciebie, Elsę, Kristoffa i Svena.
Bramy królestwa są otwarte
i nie jestem już sama.
Tak, powoli już jesień nadchodzi
Znów jesteśmy mniej młodzi
I obłoki szybciej gna Po niebie chłodny wiatr
Strach na wróble gryzie ziemię w zaroślach
I mój liść posmutniał, bo wydoroślał
Lecz nie wszystko zmienia dotyk dni i lat!
Tak, to niezmienne jest
Że lubimy za rękę iść
I niezmiennie wiem
Że rozumiesz mnie nie od dziś
Jak z kamienia mur pniemy się do chmur
Trwamy pomimo burz!
To niezmienne jest
Że chcę być z tobą na zawsze już
Spadają liście dokoła
Svenku, wiesz, dzień jutrzejszy nas woła
„Czy to znaczy Że zamierzasz dzisiaj jej oświadczyć się?”
Tak, ale z planowaniem w piętkę coś gonię
Kolacja, kwiaty, jeszcze pierścionek
„Może lepiej zostaw ty Tę romansowość mnie”
Tak, to niezmienne jest
Że ją kocham i to jest to
Lecz niezmiennie wiem
Z reniferem mi łatwiej szło
Najtrudniejsze to
Zrobić pierwszy krok
A potem to z górki już
Tak?
„To niezmienne jest”
Sven, czy presję byś taką zniósł?
Ten wiatr tak wieje
Czy to początek czegoś czy kres?
Czy przyjdzie zmiana?
Ja zmiany nie chcę Świetnie jest jak jest!
Te dni są cenne
I szkoda tracić je
Czasu nie zamrożę
Więc idę żyć na jawie, nie we śnie!
Powoli już jesień nadchodzi
I jak nic znów jesteście mniej młodzi
Chwytajmy każdą chwilę
Radości ze mną dziel!
Niech zawsze nam będzie sprzyjać fortuna
I wszystkim niech wiedzie się u nas
I będziemy dumnie żyli tu Pod flagą Arendelle!
Pod flagą Arendelle!
Pod flagą Arendelle! Pod flagą Arendelle!
To niezmienne jest
Choć niezmiennie ucieka czas
To niezmienne jest
Choć nie wiemy, co czeka nas
Chcemy szczęściem żyć Tu i teraz być
No comments yet. Be the first to leave one.