As primeras 200 linias.
Witajcie.
Cieszę się, że widzę was wszystkich w Czwartym sezonie.
Czyli w tej restauracji,
najlepszej z azjatycką kuchnią fusion w Nowym Jorku,
w której zjemy najpopularniejsze danie
w pozostałej części USA.
- Co to? - Serowe eksplozje.
Weź parówkę Na wierzchu połóż żółty ser
Zawijasz ją w pizzę
Serowe eksplozje
Dzieci na to: „Dzięki, Mięsny kocie”.
A on odlatuje na desce.
Nie zjem tego. Jestem smakoszem.
Serowe eksplozje mają nam coś uświadomić.
Gospodarka kuleje.
Wasza spółka matka również,
bo straciliśmy kontakt z konsumentami,
z prawdziwą Ameryką.
Bezsensowne określenie. Cała Ameryka jest prawdziwa.
Należycie do elity.
Kiedy ostatnio pracowaliście za najniższą krajową?
Przed stand-upem grałem na wiadrach w metrze.
- To nie praca. - Nie?
To jakim cudem oskarżyli mnie o molestowanie?
Tracy, twoje początki były skromne,
ale od dawna jesteś bogaty.
To wpływa na twoje gagi.
Wiecie, jak ludzie na Saint-Barthélemy jedzą homara?
Nie patrz mi w oczy!
Zatraciłem swoje korzenie?
Pogadam o tym z rabinem Shmuleyem.
Jack, jeśli to ma pomóc programowi, pójdę w country.
- Serio? - W country?
To całkowicie legalne posunięcie.
Najlepiej narobić szumu
za pomocą płyty country lub lesbijskiego związku.
Zaczniemy od country.
Za TGS.
Dzięki nam grubasy kochający wyścigi
będą oglądać twoją lewacką, homoerotyczną propagandę.
Nikogo nie lubisz, prawda?
No cóż...
ROCKEFELLER PLAZA 30
Lemon, kiedy możesz zacząć szukać talentów?
Jakich talentów?
TGS potrzebuje kogoś, kto trafi do szerszej publiczności.
Oni dobrze sobie radzą tylko w miastach.
Znów pali pieniądze.
A Josh?
Racja. Zapomniałem o nim. Myślisz, że to dobry znak?
Proszę, nie każ mi szukać nikogo nowego.
Wpadasz na jakiś pomysł, a potem ja...
To kwestia finansów.
Każdy dział w firmie
chce dotrzeć do centrum kraju.
Nasz nowy mammograf nazywa się Badają 2000.
Kolejny aktor?
Obecni wystarczająco się mądrzą i przeżywają.
Dobra. Zarezerwuję nam miejsca w klubach stand-upowych.
Ale nikomu nie mów.
Serio?
Kiedyś Jenna myślała, że stażystka
chce zostać aktorką.
Studiuję aktorstwo i śpiew. Kiedyś będę taka jak pani.
Nie znaleziono kawałka jej ucha.
- Nikt nie może wiedzieć. - O czym?
- Że Pete kradnie. - Liz wypadła macica.
Chyba już to słyszałam.
Dziękuję.
Mam problem z godzinówką.
I przyszedłeś do mnie,
bo w tej firmie pracujemy tylko we dwóch.
Dostałem informację, że gońcy nie mogą pracować
ponad 16 godzin dziennie.
Owszem. Dzięki kryzysowi towarzysza Obamy
musieliśmy obciąć nadgodziny.
Nie chodzi o pieniądze.
Zawsze pracuję ponad 16 godzin.
Musiałbym się podpisać pod kłamstwem.
A nazwisko Parcell to synonim uczciwości.
Ludzie z gór mawiają: „Parcell zawsze dotrzymuje słowa”.
Wszyscy się poświęcamy.
Musiałem zredukować dział płac do jednego człowieka
i maszyny pakującej listy.
Dziś mam urodziny.
Złożysz właściwą godzinówkę, gdy będziemy mogli zapłacić.
Nie mamy dodatkowych środków.
Zrób swoje i podpisz godzinówkę.
Tak nie wolno.
Kenneth.
- Dziękuję. - Elizabeth, twój czek z wypłatą.
Dzięki.
Idziemy na 20.00 na stand-up.
A potem na uniwerek na kabaret.
Wyjdziemy pojedynczo i spotkamy się na miejscu?
Nie lubię kłamać.
Na szczęście wszyscy są głupi, a my jesteśmy wytrawnymi kłamcami.
O czym szepczecie, gołąbki?
- O macicy. - O niczym.
Jezu. Żartowałem.
To wszystko przez was.
Obudowaliście mnie skorupą
jak u kraba pustelnika albo w staniku syreny.
Straciłem kontakt ze zwykłymi ludźmi.
- Kto to? - Rolly, dozorca.
Chciałeś się spotykać ze zwykłymi ludźmi.
Cześć. Siadaj.
Skąd jesteś?
- Z Brooklynu. - Świetnie, bracie.
Mój przyjaciel, Moby, otworzył herbaciarnię w Park Slope.
Zna cię?
Rolly.
Zgubiłeś kiedyś pilota?
Tak.
I żona się wkurzyła, bo dach był otwarty
i deszcz padał na łóżko w kształcie twojej twarzy?
Lubię cię.
Mogę dotknąć twoich szorstkich dłoni?
Przepraszam.
Jak to dziwnie?
Za bardzo mnie chronicie.
Idę na ulicę i niech nikt za mną nie wychodzi.
Nikt!
Której windy się nie boję?
Idę!
Maszyna wydała mi czek kogoś innego.
„John Francis Donaghy”.
Też ma drugie żeńskie imię.
Mówił o poświęceniu i braku nadgodzin.
Jak dużo zer.
Myślałam, że wyjdziesz dziesięć minut przede mną.
Jedziemy w inne miejsca, więc to nic dziwnego.
Teraz nic nie jest dziwne.
Liz, wracamy razem taksówką?
Nie mogę. Jadę po mojego dietetyka i jego starszego syna.
Pete, jedziesz poza miasto?
Też cię kocham! Na razie!
Dzień dobry.
Chciałbym z panem porozmawiać w imieniu gońców.
Masz nowojorską minutę, czyli siedem sekund.
Mamy wrażenie, że gońcy nie są sprawiedliwie traktowani
w kwestii wypłat. Denerwuję się.
Żądamy zwrotu nadgodzin.
Już mówiłem, że nie mamy pieniędzy.
Przez przypadek widziałem pana czek.
Zainspirował cię?
Tyle zer. To nie po amerykańsku.
Mylisz się. Bardzo po amerykańsku.
Moje kwalifikacje są cenniejsze od twoich, stąd dobra wypłata
i prawo do premii.
To czek na premię? Mówił pan, że nie ma dodatkowych środków.
Premia to coś dodatkowego.
Wiem to z teleturniejów.
Oszukał mnie pan.
Nie oszukałem, tylko podkoloryzowałem prawdę.
Co ci dać, żebyś o tym zapomniał?
Przez pana wyszedłem na kłamcę, podpisując się na godzinówce.
Niech pan napisze na kartce:
„Jestem wstrętnym kłamcą”.
Nie ma mowy.
W takim razie musimy zastrajkować!
Lubię cię, ale lepiej ze mną nie zadzieraj.
Moim życiem rządzi chaos.
Gospodarczy.
Za późno!
Gońcy strajkują!
Poczekam.
Ken! Jak wyjść z budynku?
- Czego chcemy? - Nosić kanapki.
- Kiedy? - Kiedy chcecie.
- Czego chcemy? - Nosić kanapki.
- Kiedy? - Kiedy chcecie.
- Czego chcemy? - Nosić kanapki.
- Kiedy? - Kiedy chcecie.
- Czego chcemy? - Nosić kanapki.
- Jak szukanie talentów? - Okropnie.
Okłamuję wszystkich na temat tego, czego nie chcę robić.
Pukamy się z Petem przypadkowo kolanami
pod stolikami w klubach komediowym.
Po co nam nowy aktor? Cicho! Nadchodzi.
Siemaneczko.
Co to za panienka z południa?
Znasz piosenkę: „Are you ready for some football”?
Ustawiłam ją na dzwonek, kiedy dzwoni Ray Lewis.
Nagrasz nowy hit w stylu rock i country
dla NBC sports.
- Co tam teraz pokazują? - Tenis poza sezonem.
Jenna jest mi potrzebna na cały dzień.
W środy mamy ważne próby.
- Gdzie Kenneth? - Pikietuje przed budynkiem.
Kennetha przeraźliwie uwiera to,
że przyjąłem premię.
Stracili nadgodziny, a ty bierzesz premię?
Czy ktoś odbierze?
Studio 6H.
- Słucham? - Halo?
Odpal im kasę za nadgodziny ze swojej premii.
Chcesz przecież uchodzić za równego gościa.
Jestem równym gościem, a ten strajk zaraz się skończy.
Halo? Jest tam kto?
No comments yet. Be the first to leave one.